Łemko, Dolinianin, Pogórzanin, Głuchoniemiec, Polak, chłop, mieszczanin (fantazja na tematy z różnych wersji łemkowskiej pieśni Ой верше, мій верше)

Autor: Krzysztof Godek, Gatunek: Poezja, Dodano: 15 maja 2017, 11:26:00

I.


1.  (tłumaczenie najpopularniejszej wersji)


O góro, ma góro,

Wzniesienie największe,

Już mi tak nie będzie, już mi tak nie będzie

Jak mi było pierwsze.


A pierwsze mi było,

Bardzo dobrze było.

Od swojej mamusi, od swojej mamusi

Lepiej nie iść było.


Było mi nie chodzić

Tam gdziem wędrowała.

Było mi nie kochać, było mi nie kochać

Tego com kochała.


Było mi nie chadzać

Górami, lasami,

I nie kochać chłopca, i nie kochać chłopca

Z czarnymi oczami.

 

(...)

 

III.


1.


O wiersze, wy wiersze,

Rymowane wiersze,

Cóż wy takie trudne, cóż wy takie zgubne?

Czy od innych szczersze?


A dawniej mi było,

Tak mi dobrze było.

Było siedzieć cicho, było nic nie pisać,

Nie rymować było.


Było nie rymować,

Tak jak żem rymował,

Było pisać wolnym, było pisać modnym,

Ale żem nie zdołał.


Było pisać wolnym,

Tak jak większość pisze,

Było mi uprawiać, było mi wyznawać

Nową poetykę.


Wolny to nie dosyć,

Są inne też stwory,

Na przykład skrótowość, nowa językowość,

Prymat metafory.


Które lepsze wiersze?

Jakie pisać mógem?

Rymowane, z rytmem, lekko chwiejnym, czy też

Akurat te drugie.


Oj wiersze, wy wiersze,

Ej wy wolne wiersze,

Czy wy takie cudne, czy aby nie dupne,

Może lepsze pierwsze?


Niesmak czuje się,

Może nawet grozę,

Było niezbyt fajnie, teraz źle wręcz jest.

Będzie przejść na prozę.



2.


Ach piszę, i piszę,

Nieustannie piszę.

Oddycham słowami, literami dyszę.

Odechciewa mi się.


Ale jest czasami,

Miedzy przecinkami

Jakieś miejsce cudne, jakiś blask ułudny

Na krawędzi grani.


Góra jest wysoka, żywioły odgradza,

Słowo, świat i ciało w ordynku ustawia.


Z jednej strony grani

Literalnie błyszczy

Słońce promieniami. Jak na deszcz chmurami

Z drugiej rzeczywistość.


Jeśli się wystawi

Do słoneczka pysk

To od burzy zadek przemoknie jak nic.

A jeżeli twarz wyda się na deszcz

Z tyłka żaden wieszcz

Bo skryty portkami.


Nie zobaczy słońca, nie zobaczą jego.

Cień odczuje blasku gładkie, blade ego.


Alterego twarzy, gdyby chciało tylko

W oczy spojrzeć egu kręgosłup by zwichło.

Zawsze można znaleźć

Jeszcze wyższy szczyt, gdzie

Wieczne leżą śniegi, deszcze nie sięgają, słońce blade słabo

W cienką skórę bije,


Tam, w odczłowieczeniu nic nie mieć, nic nie chcieć,

Od słońca se nie spiec, chmury olać z góry.


Można zawsze również

W dolinie se siedzieć,

W zaciszu od wiatrów, na przestrzeni równej

Wiedzieć i nie wiedzieć.


Przecież do stu diabłów, anielic pół kopy,

Żyć się nie da czyniąc pod górą podkopy.


Lecz jak już się wlazło

Na wysokie działy

Wszystko się wydało, albo tyś za duży

Albo świat za mały.


U nas we wsi działy

Szyte naszą miarą.

Ani niezbyt wielką, wiatry przepuszczają, ani niezbyt małą,

Z perspektywą całą.


Wychodzi się w pole, po śniadaniu syty,

Do wozu się konia bierze co obyty.


Mamy we wsi górkę, co pod działem spływa.

Nie da się traktorem, za stroma jej niwa.


W dolinie gdzie wód prąd nierówności zmył,

Prawda, łatwiej robić niż gdzie ostry chył.


Na górce się czuje dech, ciążenie, sedno.

Świat, ciało i słowo łączą się tu w jedno.


Wciąż kusi na działy by spojrzeć co w dali.

Ci co porzucali pracę przepadali.


Choć marny z tej roli zysk od pługa, brony,

To ją uprawiają jakieś przepierony.


Jak już się urobisz, dosyć będziesz miał,

Wszystko i leźć ci się nie zachce na dział.



https://www.youtube.com/watch?v=9ubXs2IOKBI

 

https://www.youtube.com/watch?v=47jAkIydtyE

 



Komentarze (3)

  • :)

  • przyznam się, że nie dotrwałam do końca ;/

  • Pani Zyto, ta jak żem godoł już wcześni, pode moim Miastem, nie bede na razie dawoł długich. Same krótkie bedom. Obicuje. Bedzie lepi.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się