Zjawa

Autor: Krzysztof Godek, Gatunek: Poezja, Dodano: 20 maja 2017, 18:48:38

Jasny, blady dzień. Wśród miasta załomów,

W przestrzeni zaułków, na chodników duktach,

Nie ma dokąd pójść, nie ma czego szukać,

Nie ma co tak stać, lepiej iść do domu,

Tyłek w troki brać, już nie kombinować,

Zarys swej postaci z ulic wykasować.


Błogo jest, doprawdy co dzień lawirować,

Cieniem swej sylwetki znaczyć się na murze,

Stopą badać grunt, głową płynąc w górze,

Przelotne spojrzenia innych rejestrować,

Lekkim, wdzięcznym krokiem zaznaczać obecność

I błyszczącym wzrokiem obdarzać społeczność.


Trzeba jednak wreszcie wzruszyć ramionami,

Gdy nie patrzy nikt, porozkładać ręce

Prostopadle murom, niebu ukosami,

Dać jeszcze do góry, załamać następnie,

Szklistym, suchym okiem wznieść w błękit spojrzenie,

Drętwym, wolnym ruchem wbić dłonie w kieszenie.

Komentarze (8)

  • W troki to się bierze dupę, a nie tyłek...

  • Coś co powoduje mną, iż piszę dość staroświeckie, anachroniczne, czy nawet archaiczne rzeczy, nie pozwala mi również używać ostrzejszych słów. Z chęcią bym se poprzeklinał, tak jak się to teraz czyni, potaplał się w różnych pikantnościach, pokonkurował z Wojaczkiem i podobnymi, ale nie da rady. Taki już los przeklęty mój. Ah.

  • Zgodzę się z Maćkiem. "Brać dupę w troki" jest grubiańskim, ale znanym powiedzeniem. Nie ma co zmieniać, nie będzie raził.

    Zgrzytają mi dwa pierwsze wersy w drugiej strofie. Może:
    "Błogo jest tak co dzień lawirować,
    Cień sylwetki zaznaczać na murze",

  • To co Pan zaproponował brzmi interesująco, ale wiersz jest napisany dwunastozgłoskowcem. Po co ja piszę, z reguły, tradycyjnymi wersyfikacjami? Leśmian twierdził jakoś tak mniej więcej, iż w rymie i rytmie odzwierciedla się życie, jego śpiewność i powtarzalność, jakieś pierwotne pulsowanie bytu. Z kolei Proust pisał, iż morderczy rygor rytmu i rymu pozwala poecie wyzwolić, stworzyć, uzyskać największe piękno. Ja nie pretenduję do najwyższej sztuki Leśmiana i Prousta i wytworzyłem sobie, wyprodukowałem następującą teoryjkę (bo oczywiście, że tak pisze to nie jest żaden, przynajmniej, z góry, świadomy wybór): rym i rytm, stały, powtarzalny, a jeszcze do tego budowa strofowa odsuwają większość niepotrzebnych rozterek formalnych (i paru innych ich rodzajów) przy pisaniu wiersza, można się skoncentrować na głosie, który chce się zapisać, podążyć gdzieś gdzie się chce, to, jakby to powiedzieć, ciągnie tam gdzie trzeba, do celu. Można usłyszeć to co się chce usłyszeć, bez, powiedzmy, zakłóceń. Bez tego szumu, którego pełno wewnątrz i naokoło. Bez wątpliwości. Oczywiście, istnieje niebezpieczeństwo, żeby nie pisać tylko dla rymu i rytmu, żeby się nie dać wodzić temu za nos, ale przeważnie wie się kiedy jest tak jak trzeba. A jest tak wtedy gdy frazy, już w rytmie i z rymami same przychodzą do głowy.

  • * parę innych ich rodzajów

  • Nie dotykałbym wersów albo zaproponował zmianę przy zachowaniu długości, ale jest różnie - po 12 lub 11 zgłosek; dlatego taka propozycja, przy utrzymaniu rytmu czytania (to u mnie też ważne). To tylko sugestia, można oczywiście wyrównać do właściwej ilości sylab.
    Po prostu zgrzytnęło mi przy czytaniu. Autor decyduje. Pozdrawiam.

  • Jeżeli przed średniówką ostatni wyraz jest jednosylabowy (np. "gdy nie patrzy nikt" albo "stopą badać grunt") można go liczyć jako dwie sylaby. I wychodzi zawsze dwanaście w wersie. Bardzo się cieszę z Pańskiego zainteresowania tym utworem. Pozdrawiam.

  • Tak nigdy nie liczyłem zgłosek, ale... każdy sposób jest dobry, jeżeli nie zakłóca czytania.Faktycznie, rytm się zachowuje.
    Pzdr.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się